Jzyk polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Jzyki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF cieki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Wicej
Start arrow Opowiadania
Opowiadania fantastyczne "Nasze sny" Drukuj Email
Wpisał: Armin Marecki   
22.01.2007.

Najbogatszy dorobek ma na swoim koncie Armin Marecki z klasy VI a. Jest on autorem cyklu opowiadań o tematyce fantastycznej, które zatytułował: "Nasze sny". Zaczął je pisać już w dwa lata temu, zachęcony pozytywnymi opinimi swojej nauczycielki języka  polskiego Marii Tomkowiak. Publikujemy tu zaledwie cztery pierwsze rozdziały. Do lektury całości (ponad 30 rozdziałów) zapraszamy na stronie www.

 

Armin Marecki

Nasze sny...
Opowiadania fantastyczne

 

Szalone drzwi i żarłoczne wiadro
Pewnego dnia zaprosiłem wszystkich moich kolegów i koleżanki z naszej okolicy.
Zebraliśmy się w gościnnym pokoju. A co potem ?...Tego akurat nie wiem. Wiem tylko to, że wszyscy nagle zniknęli i zostałem sam z moją koleżanką Karoliną. Po chwili drzwi wyszły z zawiasów i zaczęły nas ścigać. Były one zawsze wszędzie tam, gdzie i my.
Gdy biegliśmy obok bloku wychodziły z okna piwnicy pani Janinki. Kiedy już na dobre udało nam się uciec poszliśmy do sklepu kupić lody. Pani Janinka wyrzuciła na śmietnik swój śmietnik. Wiadro zaostrzyło na nas zęby, kiedy nasze papierki od lodów trafiły do niego. Szybko wyrzuciliśmy lody i wtedy wiadro zaczęło nas gonić. Dobiegliśmy przed dom rodziny Damiana.
Do gonitwy dołączyły drzwi. Na przejściu dla pieszych wiadro odgryzło Karolinie jedną nogę, lecz po chwili na szczęście noga odrosła jej. Naszych prześladowców zgubiliśmy na ul. Sportowej, na wprost bloku, w którym mieszkała moja babcia. Ale to nic nie pomogło, bo babci jak zwykle nie było w domu...

 

Zemsta domu i słodkie słówka na przeprosiny
Powitał nas ranek następnego dnia. Przyszła po mnie Karolina i Weronika. Pytały się czy wyjdę z nimi na dwór. Tradycyjnie powiedziałem, że za chwilę przyjdę. Lataliśmy na miotłach podobnie jak Harry Potter. Karolina zahaczyła się
o antenę telewizyjną. Rzuciłem się jej na ratunek i wtedy wraz z Karoliną urwaliśmy pół anteny. Dom się rozzłościł...
Potem zauważyłem moją  mamę i wszyscy poszliśmy się pobawić do sąsiadki klockami LEGO. Usłyszałem rozmowę, którą
prowadziły moja mama i Pani Marylka:
  -Hej, Marylka! Czy słyszałaś, że dom państwa Kłosów zwariował ?
  -No przecież każdy człowiek to wie.
  -Podobno zaczął rzucać w ludzi cegłami !
Wszyscy wyszliśmy i patrzymy, a naokoło domu leży pełno cegieł!
-Chyba twój blok się zemścił -mówimy do Weroniki.

Długo rozmyślaliśmy, co zrobić. Wreszcie Weronika wpadła na pomysł, aby pisać dla domu ''słodkie słówka''.
Więc pisaliśmy:
   ''Kochany domku, proszę Cię przestań.
   Zrobię dla Ciebie wszystko, tylko nie
   rzucaj już cegłami!'' - itp.
Po kilku sekundach domowi zrobiło się przykro i zaczął płakać. Od tego czasu nikt już nie latał na miotłach...

 

Czy można wzruszyć drzwi ?
Tak dobrze spałem...Obudzony o godz. 3:00 w nocy usłyszałem jakieś głosy. Były to rozmowy gości z moimi rodzicami. Ledwo co wstałem, a nic już nie było słychać. Zauważyłem tajne przejście do sali gimnastycznej w naszej szkole.
Cała klasa oprócz mnie ćwiczyła na lekcji wychowania fizycznego. Kiedy odszedłem, drzwi zaczęły skrzypieć i mnie straszyć. Bałem się, ale zacząłem je prosić:
   ''Bardzo Was proszę, moje drzwi,
   nie straszcie mnie już więcej.''
I nagle usłyszałem, że wszystko na sali gimnastycznej ucichło. Słychać było tylko płacz dziewczynki. Poszedłem zobaczyć kto tam siedzi. A tam była Sandra. Płakała, ponieważ bawili się w cegiełki i wszyscy wokół niej nagle zniknęli.
Opowiedziała swoją historię moim drzwiom. Wzruszyły się i pozwoliły bym ją odprowadził.
Po powrocie położyłem się do łóżka i spałem dalej...

 

Sylwestrowa dyskoteka i taniec z drzwiami
Pewnej sylwestrowej nocy, gdy szedłem do łazienki wszelkie dźwięki ucichły. Nie wiedziałem, co się dzieje. Coś zaczęło mnie do siebie przyciągać. Stałem cały czas w tym samym miejscu. Było to takie dziwne uczucie, jakby przesuwała się taśma, na której leżą produkty sklepowe w kolejce do kasy. Skoczyłem przez korytarz do gościnnego pokoju pod ławę. Na szczęście nie zauważyły mnie drzwi.
Przez kilka minut rozmyślałem nad planem ucieczki. Wybiła północ. Nagle ten pokój zmienił się nie do poznania. Zaczęły migać wielokolorowe światła. Było także słychać dźwięki muzyki. W pewnej chwili drzwi zapytały mnie:
  - Czy zatańczy pan ze mną ?
Nie odpowiedziałem na zadane mi pytanie. Po prostu zatańczyłem z drzwiami. Chciałem już położyć się do łóżka, ale drzwi nie dawały mi spokoju. O godz. 2:30 w nocy skończyła się zabawa.
Przynajmniej mogłem już zasnąć...

Zmieniony ( 28.10.2007. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »